Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hashimoto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hashimoto. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lipca 2015

Badaj siebie, badaj dzieci!

Badaj... Niby nic nadzwyczajnego,  ale mamy z tym problem. Często wychodzimy z założenia, że dopóki nie mamy czegoś na papierze, to jesteśmy zdrowi. Otrzymujemy wyniki badań i nagle zaczynamy chorować. Nasz umysł otrzymuje sygnał, że dzieje się coś złego i mamy czuć się gorzej. Zapominamy, ze tutaj nie chodzi tylko o nas. Pamiętajmy o naszej rodzinie. To dla niej jesteśmy ważni, najważniejsi. To nasz mąż potrzebuje zdrowej żony, żona zdrowego męża, dzieci zdrowych rodziców. Kto ich za nas wychowa? Ostatni element łańcucha jest najistotniejszy - DZIECI. Je też trzeba badać! To, że na pierwszy rzut oka wyglądają na zdrowe, nie powinno usypiać naszej czujności. Niektóre choroby potrafią przez długi czas nie dawać objawów albo dawać objawy tak niespecyficzne, że zrzucamy na zmęczenie, stres. Jeśli posiadasz jakieś choroby genetyczne,  bądź cały pakiet chorób (autoimmulogiczne lubią występować grupami),  masz obowiązek badać dzieci,  obserwować je czujniej. To samo dotyczy chorób, które mają Twoi rodzice bądź teściowie - pamiętaj, że możesz być zdrowy i jednocześnie być nosicielem, Twoje dziecko może być wówczas chore!


W przypadku chorób tarczycy, a konkretniej choroby autoimmulonogicznej,  musimy badać dzieci regularnie. Po porodzie, w wieku 5 lat,  9-10 lat i później w wieku dojrzewania. Nie ma sensu badać co roku,  fundować stres dziecku, jeśli wcześniejsze wyniki były dobre i nie widzimy żadnych objawów (na które jesteśmy już mocno wyczuleni). Nie robimy samego tsh,  które jest hormonem wyrzucanym pulsacyjnie, co oznacza,  że jest bardzo zmienne - lubi się wahać. Robimy całą trójkę tarczycową (tsh, ft3 i ft4), w przypadku Hashimoto aTPO i/lub aTG. W przypadku pogorszenia wyników należy również wykonać usg tarczycy i udać się do endokrynologa dziecięcego (nie każdy gabinet oferuje usg!).


Badając po raz pierwszy Maję, okazało się, że jej tsh odbiega od normy (6,9), a mimo to ft3 i ft4 są prawidłowe. Co prawda są na poziomie ok. 20% i 50% (powinny być na poziomie 70-80% normy), ale nie są poniżej normy, co ma miejsce w niedoczynności. Dowiedziałam się, że to eutyroza. Lekko podwyższone tsh przy prawidłowym ft3 i ft4. Na początku mamy spróbować z jodem. Przez 3 miesiące będzie przyjmowała 1 tabletkę Jodid 100 oraz witaminę D3. Po 3 miesiącach kontrola trójki tarczycowej + aTPO i w razie dalszych nieprawidłowości czeka nas wizyta u endokrynologa dziecięcego. W czasie intensywnego rozwoju tarczyca może nie nadążać i mam nadzieję, że to tylko tymczasowe.


Jod bywa toksyczny. Słyszysz tarczyca i zaraz pojawia się w myślach jod. Oczywiście jest on potrzebny do prawidłowego funkcjonowania tarczycy,  ale w przypadku chorób automunologicznych tarczycy bywa toksyczny. Sama tej toksyczności doświadczyłam. Dzieje się tak,  kiedy cierpimy na niedobór selenu. Dlatego łykamy selenometioninę (najlepiej przyswajalną formę) lub jemy orzechy brazylijskie.


środa, 18 marca 2015

Nie-chce-mi-się a Hashimoto

Od jakiegoś czasu cierpię na wieczne nie-chce-mi-się. Mimo że lubię misie (i mam swoje dwa ulubione), to tych misiów szczególnie nie lubię. Nie mogę zmusić się do działania. Pół dnia snuję się bez celu z Młodym po domu, a drugie pół dnia próbuję nadgonić to, czego nie zrobiłam.

Oczywiście uznałam, że winny jest mój układ odpornościowy, który w tym okresie jakże szczególnie daje popalić tarczycy. Tarczyca ledwo zipie, a niedobór hormonów powoduje to zniechęcenie i brak sił do działania. Włosy nie lecą garściami, więc pewnie nie jest aż tak źle? Jako że przekroczyłam magiczną szóstkę tygodni na nowej dawce leków, z samego rana pobiegłam do laboratorium. Poniedziałek. Jak zwykle w poniedziałek cała poczekalnia ludzi, a ja miałam mało czasu, żeby 1. pobrać krew, 2. kupić coś na śniadanie, 3. wrócić przed ósmą, co by zwolnić męża z opieki nad Najmłodszym. Wszystko biegiem, więc udało się.

Wyniki w Hashimoto. Znowu mnie zaskoczyły! Ostatnio skakały od nadczynności po niedoczynność. Byłam nastawiona na kolejne pogorszenie, a tu spadek tsh. Teraz w połowie normy, choć powinnam zejść gdzieś w okolicę 1,5. Szkoda, że ft3 i ft4 ciągle poniżej połowy normy. Czas podwyższyć dawkę, stopniowo, bez skoków.

Mój problem to przesilenie wiosenne i postępujące lenistwo, a nie Hashimoto... Nie popadam w skrajność i nie przypisuję tego, co aktualnie się ze mną dzieje wyłącznie Hashimoto. Typowe objawy to co innego. Jeśli jestem bardziej zmęczona i rozdrażniona niż zwykle, to pierwszym podejrzanym staje się tarczyca. Jeśli włosy lecą na potęgę, a kolana aż skrzypią, to znak, że mam rzut choroby. Objawy kiedyś zupełnie niespecyficzne, stały się dla mnie charakterystyczne. Jednakże przypisywanie wszystkich dolegliwości Hashimoto byłoby absurdem. Znacie osobę, która ZAWSZE czuje się dobrze? Ja takiej nie znam ;-)








Tarczyca - ważny gruczoł

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z dużej roli, jaką w organizmie odgrywa tarczyca. Produkowane przez nią hormony docierają do wszystkich organów i od poziomu tych hormonów zależy w dużej mierze funkcjonowanie całego organizmu. Dlatego zakłócenia w jej pracy nie tylko pogarszają ogólne samopoczucie, ale mogą odbić się niekorzystnie na pracy np. układu nerwowego (spowolnienie funkcji intelektualnych, lęki, depresja), krążenia (zaburzenia rytmu serca, choroba niedokrwienna serca, podwyższenie cholesterolu, ciśnienia), pokarmowego (spowolnienie pracy jelit, zaparcia) oraz prowadzić do spowolnienia przemiany materii, niedokrwistości, zaburzenia krzepnięcia krwi. Zaawansowana niedoczynność bywa przyczyną niewydolności oddechowej.


niedziela, 7 grudnia 2014

Zima... zima zła?

A gdzież tam! Gdzie ta zima, która wymraża wszystkie bakterie i wirusy? No gdzie?

Ostatnio mieliśmy czarną serię chorób. Najpierw seria przeziębień, później grypy żołądkowo-jelitowej. Ta druga pokonała całą naszą rodzinę po kolei. Zaczęło się od Mai, później miałam ją ja, mój dziadek, moja mama, Wojtek, mój Mąż, siostrzenica Męża, teściowa, siostra Męża, moja siostra i mój przyszły szwagier. Nigdy nie spotkałam się z niczym tak zaraźliwym! Kilka osób zostało oszczędzonych z niewiadomych powodów - mieli z nami bliski kontakt. Maja wycałowała kuzyna, a małemu nic nie było. Kiedy Wojtek zaczął nam wymiotować, to naprawdę się wystraszyłam. Już miałam w głowie rotawirusa, na którego nie był szczepiony, szpital i kroplówki. Na szczęście lekarka z pogotowia przepisała mu czopki na zahamowanie nudności i kazała nawadniać byleczym (wodą, herbatą, bo elektrolitów nie chciał pić, ani nawet ORSu z HiPPa). W zeszłym tygodniu padła już ostatnia ofiara tej okropnej grypy i mam nadzieję, że już nigdy do nas nie powróci!

Wojtek doszedł do siebie, po prawie 3 tygodniach wreszcie minął mu katar, ale wróciła biegunka. Tym razem to zęby. Czekamy na dwójki. Z kolei przeziębienie Mai ciągnie się w nieskończoność. Nie lubię tej długiej jesieni, nie lubię...

Jak się czuje Mama Hashimotka? Niestety gorzej. Objawy choroby się nasiliły - skórę mam bardzo suchą, wróciła większa nerwowość i jestem bardziej zmęczona niż zwykle. Mogłabym spać całymi dniami. Nie ubłagalnie zbliża się styczeń, miesiąc wielkich zmian. Od nowego roku zmieniam swoje życie - przechodzę na dietę PALEO, a konkretniej na protokół autoimmunologiczny. Ta dieta to bardziej styl życia niż typowo wyliczone posiłki. Będę jadła dozwolone produkty w dowolnej ilości. To mi się akurat podoba! ;-)


Tutaj taki mały przedsmak dla ciekawskich - TłusteŻycie