Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Avon Nutra Effects z nasionami Chia - kampania Streetcom

Streetcom zaprosił mnie do kampanii kremu Avon Nutra Effects z nasionami chia (czyt. czija). Wspaniale jest testować nowości i po prostu opowiadać o tym innym, dzielić się swoją opinią na temat testowanego produktu, obdarowywać próbkami innych. Wiesz wówczas, że producent dba o zadowolenie swoich klientów i ich zdanie ma znaczenie w ulepszaniu produktu.


Co zawierała Paczka Ambasadorska?


- krem Avon Nutra Effects z nasionami chia dla mnie,
- próbki dla znajomych,
- 100 g nasion chia,
- 2 katalogi Avon.



Dlaczego warto stosować n a s i o n a   c h i a ?

Nasiona chia są źródłem witamin, minerałów i cennych kwasów omega 3 i 6; posiadają zdolność pochłaniania 12 razy więcej wody niż same ważą, dlatego ich wyciąg w kremach przedłuża okres nawilżania skóry.

100 gramów nasion chia to:
- 3x więcej żelaza niż w 100 gramach szpinaku,
- 5x więcej błonnika niż w 100 gramach płatków owsianych,
- 6x więcej wapnia niż w 100 mililitrach mleka,
- 2x więcej wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (w tym omega-3) niż w migdałach,
- tyle samo cynku co w 100 gramach wołowiny.


Brzmi rewelacyjnie, prawda? Poza tym producent zapewnia, że przez 24 godziny skóra jest dogłębnie nawilżona oraz odżywiona niezależnie od wieku. Dlaczego?


Avon Nutra Effects występuje w 5 liniach:
  • nawilżająca (dla każdego wieku),
  • matująco-nawilżająca (dla każdego wieku) ,
  • ujędrniająca 35+,
  • rozświetlająca (dla każdego wieku) ,
  • zaawansowana linia przeciwzmarszczkowa 45+.

Linia matująco-nawilżająca ze składnikami matującymi i aktywnym kompleksem na bazie nasion chia. Matuje obszary, które mają skłonność do błyszczenia, i zapewnia skórze optymalne nawilżenie. Najlepszy dla skóry mieszanej i tłustej, w każdym wieku. SPF 15.

Linia ujędrniająca 35+ z aktywnym kompleksem na bazie granatu*. To bogate źródło antyoksydantów, minerałów i witaminy C, które pomagają spowalniać procesy starzenia się skóry, a także doskonale ujędrniają i napinają pozbawioną elastyczności skórę. SPF 20.

Linia rozświetlająca z aktywnym kompleksem na bazie nasion strelicji królewskiej**. Nawilża i pomaga zmniejszać widoczność przebarwień, sprawiając, że zmęczona i szara skóra odzyskuje promienny i zdrowy wygląd. Dla każdego typu cery w każdym wieku. SPF 20.

Zaawansowana linia przeciwzmarszczkowa 45+ z ceramidami i aktywnym kompleksem na bazie nasion granatu. Nawilża, odżywia, ujędrnia i zmniejsza widoczność zaawansowanych oznak starzenia się skóry SPF 20.


* nasiona granatu - źródło przeciwutleniaczy, minerałów i witaminy C; pomagają spowalniać proces starzenia się skóry, a także ujędrniają i napinają, przywracając jej utraconą elastyczność
** nasiona strelicji - wyciąg z nasion strelicji, jednego z najpiękniejszych, egzotycznych kwiatów, wspaniale wyrównuje koloryt skóry, przywracając cerze promienny i zdrowy blask


I co ważne - krem nie zawiera parabenów i sztucznych barwników! Został przetestowany alergologicznie i jest odpowiedni dla skóry wrażliwej!!! Brzmi idealnie, ale... na deser - kosztuje zaledwie 14,99 zł!!!!!!!!

~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~

Krem przetestowałam ja oraz moi najbliżsi i mogę zapewnić, że krem naprawdę nawilża. Moje hormony od kilku lat szaleją, dlatego miałam problemy ze skórą - najpierw cera była tłusta, po czym stała się sucha. Krem Avon Nutra Effects daje mi nawilżenie i odprężenie. Jest idealny dla mojej wrażliwej skóry i kosztuje naprawdę niewiele. W przypadku stosowania kremu pod makijaż polecam zaopatrzyć się w dobry matujący podkład. Krem stosowałam na noc, rano go zmywałam i nakładałam krem BB z Loreal. Niestety twarz się "świeciła", była mocno przetłuszczona w strefie T. Jednak, kiedy wróciłam do podkładu (również Loreal, wybrany w ciemno), to już nie mam tego problemu. Twarz jest idealnie matowa i nawilżona. Planuję również zakupić mleczko kokosowe, żeby przetestować chia jako superpokarm. Coś czuję, że nasiona chia zagoszczą w moim domu na dłużej - zarówno w łazience, jak i w kuchni :-)



Jeśli Ty też masz ochotę testować produkty zupełnie za darmo i dzielić się opinią ze znajomymi, to już teraz zarejestruj się na Streetcom - KLIK.



sobota, 25 kwietnia 2015

Mamy fajne Mamy

Moja 5-letnia córka weszła już na dobre w okres koleżeńskich imprez urodzinowych. Od stycznia była już na czterech takich zabawach. Jutro idziemy na piątą, a z szóstej (również kwietniowej) rezygnujemy ze względu na formę. Niezły wynik, prawda?

Wydawać by się mogło, że to lekka przesada, że niezdrowo, że zbyt drogo. Nieprawda!

Po pierwsze: jeśli otrzymujesz zaproszenie, to znaczy, że ktoś naprawdę chce Cię widzieć. Nie robi tego z uprzejmości. Dzieci są takie... dosłowne. Zapraszają tylko tych, których lubią i koniec. Więc, dlaczego dziecku robić przykrość? I swojemu, i solenizantowi? 
Po drugie: im dzieci częściej się widują (wiem, że od poniedziałku do piątku z niektórymi to AŻ za dużo), tym ich więź się bardziej zacieśnia. Tworzą się przyjaźnie, które również bardzo istotnie budują tożsamość młodego człowieka. Uczą, naprawdę uczą - inności, wrażliwości i zaznajamiają ze światem. Często takie spojrzenie na inną rodzinę jest ciekawym przeżyciem - jej relacje mogą być dobrą nauką albo przestrogą dla nas Rodziców.
Po trzecie: jakie drogo?! Prezenty na koleżeńskie urodziny, to małe podarunki. Zawsze staramy się robić prezenty do 50 zł, czasami 60 zł. Kiedy zorganizowaliśmy takie urodziny dla Mai w klubie zabaw dla dzieci, to tak naprawdę mieliśmy ogląd na to, jakie "robi się prezenty". Prezenty mieściły się w przedziale 30-60 zł. Nie, nie biegałam po sklepach i nie sprawdzałam cen (bardzo tego nie lubię!), ale mam świadomość, ile kosztuje lalka Barbie albo gra edukacyjna czy książeczki z naklejkami itp. Odetchnęłam z ulgą, bo prezenty są w granicach zdrowego rozsądku. Poza tym warto spojrzeć na koszty, jakie ponosi rodzic organizując takie urodziny. W popularnym u nas klubie zabaw wynosi on 30 zł za dziecko + kawa, ciasto dla rodzica.
Po czwarte: nie było to uwzględnione, ale takie urodziny, to świetna okazja do spotkania się RODZICÓW! Na pierwsze koleżeńskie urodziny Maja została zawieziona przez mojego Męża i odebrana po zakończeniu. Mąż mówił, że niektórzy rodzice zostają... Trochę mnie to zdziwiło. Po co zostają? Pilnują swoich dzieci? Na kolejnych urodzinach również została sama. W sumie to dobra okazja dla rodziców pobycia sam na sam albo załatwienia swoich spraw. Na trzecie urodziny pojechałam z nią. Chciałam zobaczyć, o co chodzi w tym wszystkim. Zostałam i teraz jeżdżę już na każde urodziny. Dzieci bawią się pod okiem opiekunki, a rodzice rozmawiają. Najczęściej na temat dzieci, ale jest tak przyjaźnie, każdy każdego rozumie. Dochodzimy do wniosku, że mamy te same problemy. Podrzucamy sobie pomysły na złagodzenie jakiejś sytuacji. Radzimy się, wspieramy. I mimo że jest to chwilowe, to później spotykamy się w przedszkolu zaprowadzając lub odbierając swoje pociechy i łatwiej... rozmawiamy. Nawiązujemy ze sobą nici porozumienia. Nasze dzieci naprawdę nas łączą.



Dzisiaj przeszłam na kolejny etap. Jedna z mam zaprosiła Maję i przy okazji mnie (nie mogłam nie skorzystać!) na odwiedzenie ich w domu. Okazało się, że będą jeszcze dwie mamy z dziećmi. I wiecie co? Było fantastycznie! Dzieci bawiły się świetnie. Maja zobaczyła, jak mieszka jej koleżanka, jakie relacje łączą jej rodzinę i na sam koniec stwierdziła, że chce zostać jeszcze 5 godzin. A Mamy mogły porozmawiać o swoich pociechach i poczuć się mniej samotne i zagubione na obecnym etapie rozwojowym naszych dzieci. Naprawdę doszłyśmy do wniosku, że mamy te same problemy. Choć słowo problemy jest zbyt wyolbrzymione. W naszych domach dzieje się podobnie. Nasze dzieci fundują nam te same skoki ciśnienia. Padło kilka cennych rad ze strony mamy, która zachowuje zimną krew w sytuacjach kryzysowych. Chcę z nich skorzystać. Teraz planuję zaprosić te Mamy do siebie. Podsycić tym przyjaźń naszych pociech i być może zacieśnić bliższe relacje z nimi. Czas pokaże. Po dzisiejszym dniu jestem naładowana pozytywną energią!







Zmieniając zupełnie temat. Testuję obecnie krem Avon Nutra Effects, więc niebawem relacja. W przyszłym tygodniu mam otrzymać przesyłkę z butelką i bidonem od OKT Kids. Miałam się rozglądać za bidonem dla Wojtka (oby nie był różowy!). I jeszcze późnym wieczorem dostałam maila od Le Petit Marseillais - wygląda na to, że szykują dla mnie pachnącą przesyłkę :) To był naprawdę świetny dzień!